Jedną z praktyk, przy pomocy której rozwijamy możemy rozwijać uważność (świadomość), jest uważność oddychania (więcej informacji tutaj). Zaczynamy od oddechu, bo ma on wiele zalet jako przedmiot medytacji - zawsze nam towarzyszy, jest w stanie nas zainteresować, a nawet zafascynować; jest łącznikiem między ciałem a umysłem; a także między światem zewnętrznym a wewnętrznym. Podążanie za własnym oddechem i odczuwanie go może być też bardzo przyjemne, a jeśli medytacja będzie nam sprawiała przyjemność, to całkiem naturalnie staniemy się skupieni.
Oddech to jednak tylko początek. Stopniowo staramy się przenosić uważność w inne obszary życia i naszego doświadczenia - stajemy się bardziej świadomi swojego ciała, umysłu (uczuć, myśli, impulsów, intencji, motywacji, instynktów itd), a także innych ludzi i naszej komunikacji z nimi. W miarę jak nasza uważność się pogłębia, zwracamy też uwagę na prawa rządzące życiem i światem, niejako uświadamiamy sobie, z jakiego materiału jest utkana Rzeczywistość.
Nie wystarcza więc rozwijać trochę uważności od przypadku do przypadku czy jedynie w medytacji (choć regularną praktykę medytacji trudno przecenić). Powinniśmy się starać przywiązać do siebie uważność jak wiernego psa, tak by nas nigdy nie opuszczałą. Oczywiście nie jest to łatwe zadanie i zajmie nam wiele lat. Aby sobie nieco ułatwić to zadanie, możemy potraktować tekst poniżej jako mapę obszarów uważności, na które szczególnie warto zwrócić uwagę.
1. Bycie świadomym przedmiotów, świata materialnego i przyrody
Ten obszar obejmuje całe nasze materialne czy fizyczne otoczenie. Przez większość czasu jesteśmy tylko powierzchownie świadomi rzeczy, które nas otaczają, znajdują się one niejako na peryferiach naszej świadomości. Nie jesteśmy ich świadomi, bo rzadko się zatrzymujemy, żeby na coś popatrzeć albo czegoś posłuchać. Gdybym spytał ile minut, czy ile godzin spędziliście dziś po prostu patrząc na coś czy słuchając czegoś, to co byście odpowiedzieli? Prawdopodobnie, że tylko kilka sekund. A gdybym spytał, dlaczego, to pewnie odpowiedzielibyście, że nie mieliście czasu. Takie jest nasze współczesne życie. Nie mamy czasu, żeby się zatrzymać i porozglądać. Może w drodze do pracy mijamy drzewo, ale nie ma czasu, żeby przystanąć i mu się bliżej przyjrzeć. A tym bardziej już nie tracimy czasu na mniej romantyczne rzeczy, jak ściany, budynki, czy ogrodzenia. Czasem człowiek zaczyna się zastanawiać, co ta cała cywilizacja jest warta, jeśli nie ma się czasu zatrzymać i popatrzeć?
Powinniśmy się więc nauczyć patrzeć na rzeczy bezinteresownie, nie oczekując, że coś nam to da, porzucając swoje subjektywne preferencje. W idealnym przypadku, nauczylibyśmy się tak patrzeć na całą przyrodę – na słońce i na księżyc, na gwiazdy i na ziemię, na wszystkie drzewa i kwiaty, jak i zwierzęta i ludzi. Powinniśmy się nauczyć patrzeć, słuchać i być otwarci.
Tego typu podejście jest bardzo mocno zakorzenione w sztuce Chin i Japonii. Podobno pewnego razu uczeń pewnego znanego mistrzem malarza spytał go, jak ma namalować bambusy. Mistrz nie pokazał mu bynajmniej, jakiego pędzla użyć i jak go przykładać do papieru. Po prostu powiedział: ,,Jeśli chcesz malować bambusy, to musisz się nauczyć widzieć bambusy.” Tak więc uczeń po prostu patrzył; na ich łodygi, liście, w świetle księżyca, wiosną, jesienią, zimą, patrzył na te większe i te mniejsze, patrzył na nie, gdy były zielone i kiedy żółkły, kiedy były świeże i sprężyste, kiedy się starzały i obumierały. Spędził tak lata. W pewnym sensie stał się jednym z nich. I wtedy - dopiero wtedy - zaczął malować bambusy.
2. Bycie świadomym siebie
Ten obszar świadomości można podzielić na kilka innych. Zajmiemy się po kolei 1) świadomością ciała, 2) świadomością uczuć i emocji oraz 3) świadomością myśli.
Po pierwsze, świadomość ciała i ruchu. W pismach Budda mówi, że należy być świadomym, kiedy się chodzi lub siedzi, stoi lub leży – świadomym ułożenia stóp i rąk, tego, jak się poruszamy, jakich gestów używamy itd. Tego typu praktykę wspaniale ilustruje tzw. japońska ceremonia herbaty. Na pierwszy rzut oka ta ceremonia nie jest niczym specjalnym, po prostu przygotowuje się i wypija filiżankę herbaty. Każdy z nas pił herbatę wiele razy, ale jak to się robi w japońskiej ceremonii herbaty? Różnica polega na tym, że robi się to uważnie. Uważnie napełnia się czajniczek wodą, uważnie stawia się go na ogniu, uważnie siada się i obserwuje, jak woda się gotuje słuchając jej bulgotania i syku, patrząc na języki ognia, a następnie uważnie wlewa się wrzącą wodę do czajniczka, nalewa herbaty do filiżanek, serwuje i pije, a to wszystko w ciszy. Możnaby więc powiedzieć, że ta ceremonia ilustruje zastosowanie uważności w codziennym życiu. Powinniśmy rozwijać w sobie takie podejście we wszystkim, co robimy. Wszystkie czynności powinniśmy wykonywać płynnie, z wewnętrznym spokojem i godnością.
Po drugie, świadomość uczuć. Jeśli będziemy praktykować uważność w odniesieniu do własnych uczuć i emocji, to wszystkie tzw. niezręczne stany umysłu (czyli te wyrastające z pożądania, chciwości, nienawiści, czy strachu) zaczną stopniowo zanikać. Z drugiej strony, oczyścimy i udoskonalimy w sobie w ten sposób tzw. zręczne stany umysłu. Na przykład jeśli z natury łatwo popadamy w gniew, to praktykując staniemy się bardziej świadomi naszego gniewu i zaczniemy dostrzegać, w którym momencie i dlaczego on w nas narasta.
Po trzecie, świadomość myśli. Załóżmy, że ktoś nas nagle spyta, o czym teraz myślimy. Większość ludzi, kiedy się ich o to spytać, odpowie, że nie wie. A to dlatego, że w rzeczywistości nie myślą o niczym konkretnym, tylko pozwalają swoim myślom błąkać się bez celu. Czasem nasze myśli po prostu dryfują, nie mając określonego celu i kierunku.
Tak więc musimy się stać świadomi swoich myśli (nawet w snach). Widzieć, skąd przychodzą i dokąd odchodzą. W ten sposób paplanina w naszym umyśle stopniowo się wyciszy. W pewnym momencie w medytacji nasz umysł stanie się spokojny. Wszelkie dygresje, skojarzenia i koncepcje ucichną i znikną. Umysł stanie się pusty, wypełniony jedynie przejrzystą i jasną świadomością. Taką ciszę jest trudniej osiągnąć niż zwykłą ciszę poprzez nie mówienie.
3. Świadomość innych ludzi i istot
Jeśli w ogóle jesteśmy świadomi innych ludzi, to zwykle nie jako ludzi, lecz jako przedmiotów gdzieś w otaczającej nas przestrzeni. Ważnym jest jednak, żebyśmy się starali ich widzieć jako ludzi. Jak to zrobić? Po pierwsze oczywiście musimy na nich patrzeć. Brzmi to bardzo prosto, ale jest trudne. (Być może znacie tzw. ćwiczenia komunikacyjne z tybetańskiego buddyzmu, które robi się czasem na odosobnieniach. Pierwsze z tych ćwiczeń polega na tym, że się po prostu siedzi i patrzy przez kilka minut na osobę siedzącą naprzeciwko, starając się przy tym nie popaść w zawstydzenie czy spięcie.)
Trudno jest być świadomym drugiej osoby, jeśli nie jesteśmy w stanie z nią komunikować. Komunikacja nie ogranicza się oczywiście do mowy. Może być dużo subtelniejsza, niemal telepatyczna. Ta ostatnia może sugerować już dość wysoki stopnień świadomości. Często taka telepatyczna świadomość jest wzajemna.
W Indiach istnieje praktyka znana jako ,,darszan”. W gruncie rzeczy polega ona na tym, że ludzie patrzą na swojego duchowego nauczyciela i starają się go czy ją widzieć jako osobę rozwiniętą duchowo. W Indiach nauczyciele duchowi często mają swoje ośrodki, gdzie zamieszkują i gdzie ich uczniowe zbierają się wokół nich. Często wieczorami nauczyciel po prostu siedzi sobie, a ludzie przychodzą nań popatrzeć. W przypadku słynnych nauczycieli przychodzi nawet bardzo dużo ludzi z całych Indii, po prostu żeby popatrzeć. Starają się być go czy jej świadomi jako osoby duchowej. Słynnym tego przykładem był Ramana Maharszi. Siedział przez chyba 50 lat w jednym miejscu. Większość ludzi, którzy przychodzili, nie odzywała się w ogóle, choć oczywiście byli i tacy, którzy rozmawiali.
4. Świadomość Rzeczywistości
Świadomość Rzeczywistości to najtrudniejszy poziom praktyki uważności. Nie chodzi tutaj o to, żeby myśleć o Rzeczywistości, lecz o bezpośrednie postrzeganie, poza myślami. Trudno jest to opisać więc niech nam to na razie wystarczy. Istnieje wiele sposobów, na jakie możemy rozwijać w sobie tę świadomość.
Jednym z najbardziej znanych jest kierowanie umysłu ku Buddzie, który, jak wiemy, jest ucieleśnieniem Rzeczywistości. ˛Na początku można sobie wyobrazić zewnętrzny wygląd Buddy, jakbyśmy go spotkali w Indiach 2500 lat temu. Widzimy jego wysoką spokojną sylwetkę kroczącą dostojnie po drogach północnych Indii nauczając ludzi. Następnie możemy sobie go wyobrazić w rozmaitych sytuacjach historycznych, na przykład siedzącego pod drzewem Bodhi po osiągnięciu Oświecenia. Po czym, przywodzimy na myśl albo jesteśmy świadomi jego duchowych cech˛i zalet – nieograniczonej mądrości, nieskończonego współczucia, ogromnego spokoju oraz nieskazitelnie czystego umysłu. Staramy się je sobie wyobrazić i dotrzeć do ich esencji – innymi słowy do stanu Buddy.
Powtarzanie mantry również może służyć utrzymaniu świadomości Buddy lub boddhisatwy. Możemy robić zakupy, pić herbatę albo z kimś rozmawiać – ale jeśli mantra jest zawsze w tle, nigdy nie tracimy całkowicie kontaktu z naszym ostatecznym celem. Na tym właśnie polega praktykowanie uważności – na nieustannym utrzymywaniu pewnego poziomu świadomości tych różnych obszarów.
Inny sposób na praktykę uważności, to bycie świadomym ,,pustki” (szunjata). Jest to rodzaj świadomości pozbawionej wszelkich konceptów, wychodzącej poza wyobraźnię, myśl a nawet pragnienia. Ten rodzaj świadomości daje się praktykować jedynie, gdy ma się nieco doświadczenia w medytacji.
(Tekst o czterech obszarach uważności powyżej to zmienione i połączone fragmenty rozdziałów ,,Doskonała uważność” oraz ,,Uwaga” zaczerpnięte odpowiednio z książek ,,Vision and Transformation” i ,,Czym jest Dharma?” autorstwa Sangharakszity. Tłumaczenie Nityabandhu i Henryk Smagacz. Copyright Sanghaloka 2009).