Dhardo Rimpocze (1917-1990)

Parę informacji o Rimpocze (po angielsku na wikipedii).

Film o Rimpocze:
rsz_dhardo_young_photoA poniżej fragment z książki ,,In the sign of the golden wheel” Sangharakszity wspominający o Dhardo Tulku:

,,Po koniec XIII wieku buddyzm jako zorganizowana religia niemal całkowicie wymarł w Indiach. […] Przez kolejne 600 lat sytuacja niewiele się zmieniła, także kiedy Indie odzyskały niepodległość w 1947 roku społeczności buddyjskie zachowały się jedynie w rejonach przygranicznych, głównie na północy (Ladakh i Himaczal Pradesz) oraz na północnym-wschodzie (Sikkim, Assam etc). W 1956 roku w ramach obchodzonej w Indiach rocznicy Buddha Dżajanti [czyli rocznicy Oświecenia Buddy, a także jego urodzin oraz śmierci – parinirwany] rząd Indii zaprosił około pięćdziesięciu przedstawicieli tych społeczności na przejazd po świętych miejscach buddyzmu, a także na czterodniową wizytę w Delhi. Wśród tych „znamienitych przedstawicieli buddyzmu z okręgów przygranicznych”, jak oficjalnie nazwano zaproszonych, były dwie osoby z Kalimpongu – Dhardo Rimpocze i ja. Widocznie przebywaliśmy już obaj w tym miasteczku wystarczająco długo i odegraliśmy na tyle ważną rolę w działalności buddyjskiej Kalimpongu, że uznano nas de facto jako przedstawicieli jego jakże różnorodnej i wymieszanej lokalnej ludności buddyjskiej.

Podczas tej wycieczki coś na kształt przyjaźni zaczęło się rozwijać pomiędzy Dhardo Rimpocze a mną i poznaliśmy się lepiej. W Kalimpongu nie było ku temu okazji, ponieważ spotykaliśmy się w dużych odstępach czasu i zazwyczaj podczas jakiejś oficjalnej okazji. Ponadto obaj byliśmy nieco powściągliwi w swoim zachowaniu, czy to z natury, czy też – w przypadku Dhardo Rimpocze – ze względu na edukację, którą przeszedł jako mnich tradycji Gelugpa, czy też ze względu na moje angielskie wychowanie. Mimo to, żywiliśmy dla siebie nawzajem zdecydowanie serdeczne uczucia, a oprócz tego niezwykłe cechy charakteru Rimpocze budziły we mnie podziw. Ten podziw w naturalny sposób narastał podczas tej podróży, tak w Delhi jak i później, bo fakt, że byliśmy cały czas razem sprawił, że poznałem go dużo lepiej niż do tej pory, tak jak i on niewątpliwie poznał mnie lepiej. Mimo, iż odznaczał się wieloma pozytywnymi cechami charakteru, to dwie wywarły na mnie największe wrażenie: jego życzliwość i szczodrość w każdej sytuacji oraz niezawodna uważność. Ta ostatnia przejawiała się zarówno w fakcie, że Rimpocze nie przydarzało się nawet chwilowe roztargnienie czy odwrócenie uwagi lecz była również dostrzegalna w jego niemalże nieziemskiej zdolności przewidywania zdarzeń. Wiele lat później zwykłem mówić, że nikomu nigdy nie udało się zaskoczyć Dhardo Rimpocze. Podczas naszej podróży jedno wydarzenie szczególnie dobrze ilustrowało tę cechę jego charakteru. Urzędnicy rządowi opiekujący się naszą grupą i organizujący transport dla nas uprzedzali nas codziennie rano, w jakie miejsca pojedziemy danego dnia. Pewnego ranka powiedzieli nam, że rano obejrzymy zaporę wodną, potem wrócimy na lunch do pociągu, którym podróżowaliśmy, a popołudniu zwiedzimy jedno ze świętych miejsc buddyzmu. Niestety coś im się pomyliło i godzinę po opuszczeniu naszego pociągu znaleźliśmy się nie, jak oczekiwaliśmy, przy zaporze wodnej, lecz w świętym miejscu. W gruncie rzeczy nie miało to wielkiego znaczenia, tyle że oczekując wizyty w tym miejscu dopiero popołudniu nikt z nas nie zabrał ze sobą świeczek ani kadzidełek. To znaczy nikt oprócz Dhardo Rimpocze. Podczas gdy wszyscy narzekaliśmy, że nie będziemy w stanie złożyćodpowiedni ch darów, on zaczął wydobywać paczki świeczek oraz wiązki kadzidełek spod swojej obszernej szaty i z uśmiechem je nam rozdawać. Co jeszcze dziwniejsze, świeczek i kadzideł wystarczyło dla wszystkich.”