Nauczyciele buddyzmu - cz. 6
Posted in Uncategorized on 02/25/2010 03:40 po południu by NityabandhuNauczyciele Sangharakszity - Dudjom Rinpocze (1904-1987)
Dudjom Rinpocze (lub Rimpocze) to jeden z najwybitniejszych nauczycieli buddyjskich XX wieku należący do tradycji buddyzmu tybetańskiego Nyingma. Po zajęciu Tybetu przez Chińczyków w latach 1950-tych Rimpocze przeniósł się początkowo do miasteczka Kalimpong w Indiach - gdzie miał zaszczyt go spotkać nasz nauczyciel Sangharakszita - a następnie do Francji, gdzie umarł w 1987. Jako swojego następcę Rimpocze powołał Chattrala Sanghje Dordże.
Wybór tekstów Rimpocze oraz jego biografia (na końcu strony) na stronie Biblioteka Buddyjska. Więcej informacji po angielsku na wikipedii oraz film z lat 1960-tych. A oto wspomnienia Sangharakszity z okresu kontaktów z Rimpocze:
Pierwszy raz zobaczyłem Dudjoma Rimpocze w Rinkingpong. Postanowił wznieść trzypiętrową świątynię tradycji Nyingma w tym miejscu, niedaleko istniejącej niewielkiej gompy Kagju i zostałem zaproszony na ceremonię mającą uczcić rozpoczęcie prac nad tym właśnie projektem. W trakcie ceremonii w miejscu przyszłej świątyni miał zostać zakopany w ziemi ceramiczny garnek zawierający poświęcone przedmioty i to właśnie sam Dudjom Rimpocze miał poprowadzić te ceremonię. Musiały na nią przyjść setki ludzi, ale ja pamiętam tylko stosunkowo niewielką postać Rimpocze ubranego w ciemnoniebieskie bokku [...], stojącego w silnym słońcu bez nakrycia głowy na skraju dołu, w którym został zakopany garnek. Stał w całkowitym bezruchu i odniosłem nieodparte wrażenie, że to nie był jedynie bezruch jego ciała. Także jego umysł był w całkowitym bezruchu, tak jakby przeróżne wiatry, które zwykle mącą powierzchnię naszej świadomości, w jego przypadku przestały wiać i jakby osiągnął on stan wewnętrznego i zewnętrznego spokoju w najgłębszym znaczeniu tego słowa.
Choć dobrze pamiętam, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem Dudjoma Rimpocze, to nie przypominam sobie, kiedy to się wydarzyło. Prawdopodobnie było to pod koniec 1958 roku. Ale nawet wcześniej słyszałem już sporo o Rimpocze, który zamieszkiwał w iście królewskim stylu w dużym domu w dzielnicy Kalimpongu zwanej Development Area i rzadko pokazywał się publicznie. Co więcej, otaczała go atmosfera tajemniczości, a w głosie tych, którzy wymawiali jego imię pobrzmiewał głeboki respekt. Mimo iż nie był oficjalnie głową szkoły [tybetańskiego buddyzmu] Nyingma, to powszechnie uważano go za jej największego żyjącego mistrza. Rimpocze miał wielu uczniów, a niektórzy spośród nich sami byli uważani za znakomitych guru. Jednym z jego uczniów był mój przyjaciel Sonam Topgaj Kazi, którego związki z Rimpocze miały także bardziej światowy wymiar, jako że był żonaty z jego przybraną córką. To chyba właśnie Sonam Topgaj opowiedział mi, że zanim robotnicy zaczęli kopać dół pod fundamenty nowej świątyni, Dudjom Rimpocze uroczyści poprosił wszyskie mrówki i robaki, żeby sobie poszły, bo inaczej mogą zostać zabite lub poranione. Mój przyjaciel dodał, że trudno w to uwierzyć, ale robotnicy donieśli mu później, że kopiąc nie natknęli się nawet na jedną mrówkę ani robaka, chociaż normalnie byłoby ich setki.
(aby czytać dalej kliknij na link linijkę niżej)
Sonam Topgaj powiedział mi także - a inni buddyści z tradycji Nyingma potwierdzili to - że tantryczna inicjacja (wangkur) udzielona przez Dudjoma Rimpocze, odznaczała się szczególną mocą i że było to powszechnie znany fakt. Nie było dla mnie zbyt jasne, co rozumieli oni przez słowo „moc” w tym kontekście i podejrzewałem, że to tybetańskie słowo, podobnie jak i jego angielski odpowiednik [powerful] nabrało znaczenia, które nie do końca było zgodne z Dharmą [nauką Buddy]. [...] Na pewno nie doświadczyłem dosłownej transmisji mocy, kiedy otrzymałem inicjację od Chattrula Rimpocze ani Dżamjanga Khjentse Rimpocze i nie miałem też takiego doświadczenia później w czasie inicjacji udzielonej mi przez Dudjoma Rimpocze ani innych wybitnych lamów. Jednak kiedy otrzymałem abhiszekę (inicjację) Wadżrasattwy od Dudjoma Rimpocze w pewnym momencie zdecydowanie czułem, że coś przeszło od niego do mnie, nie było to jednak coś, co mógłbym opisać jako moc.
Otrzymałem tę inicjację w sobotę 18 kwietnia 1959 [...] w towarzystwie czterech innych buddystów, dwóch Chińczyków i dwóch Anglików. [...] Rimpocze siedział na czymś przypominającym tron, obok w zasięgu ręki leżała dordże (wadżra) i dzwonek oraz inne przedmioty rytualne, podczas gdy my, czyli jego pięciu uczniów, siedzieliśmy przed nim w półkolu. [...] Sama inicjacja nie trwała długo. Jak inne inicjacje (abhiszeki), dawała tym, którzy ją otrzymali prawo do studiowania i praktyki danej sadhany tantrycznej. Po udzieleniu nam inicjacji, Dudjom Rimpocze spędził resztę pierwszego dnia, a także praktycznie całe dwa kolejne dni, szczegółowo tłumacząc nam tekst praktyki tantrycznej, której częścią była ta abhiszeka. Według Johna Drivera, który tłumaczył nam na bieżąco na angielski słowa Rimpocze, tybetański tytuł tego tekstu możnaby przełożyć jako „Esencja głębokiego znaczenia: Praktyka (sadhana) tego, który unicestwia piekło”. W tym kontekście piekło oznacza nie tylko sam świat piekielny, ale także świat zwierząt i pretów, czyli „głodnych duchów”, jako że we wszystkich tych światach jest więcej cierpienia niż przyjemności. Podobnie „Ten, który unicestwia piekło”, to Wadżrasattwa, czyli Diamentowa Istota. [...] Wadżrasattwa, który jest postacią należącą wyłącznie do tantrycznego buddyzmu, to Budda w formie bodhisattwy. Był Szóstym Buddą, wykraczającym poza czas i przestrzeń i czy to jako centralna postać tzw. praktyk mula-jogi, czy też jako centralna postać sadhany Unicestwiającego Piekło, kojarzy się go z oczyszczeniem w najgłębszym i najbardziej radykalnym sensie. [...]
Dudjom Rimpocze wywarł na mnie duże wrażenie i w Rinkingpong, i kiedy wyjaśniał moim czterem braciom w inicjacji i mi wizualizację oraz inne praktyki Esencji Głębokiego Znaczenia. W Rinkingpong wrażenie wywarł na mnie jego całkowity bezruch i spokój, jednak podczas inicjacji była to przepływające przezeń życiowa siła i spontaniczność. Te cechy były widoczne w jego pełnych gracji i harmonii gestach, w radości i w lekkim rozbawieniu, igrającym gdzieś na jego delikatnych, niemal kobiecych rysach twarzy i modulacji jego dość zachrypniętego głosu. W Rinkingpong miał na sobie proste, ciemnoniebieskie bokku, które stanowiło jego zwykły wyjściowy strój, ale w domu pozwolił sobie na więcej swobody. Raz czy dwa, gdy było gorąco, uwolnił swoje ramiona z bokku i siedział z pustymi rękawami owiniętymi wokół pasa przypominając mi co bardziej zawadiackich tybetańskich mężczyzn. Innym razem - być może podczas inicjacji Wadżrasattwy - paradował w stetsonie - kowbojskim kapeluszu i kolorowej hawajskiej koszuli, a do jej kieszonki na piersi wepchnął zwitek banknotów. Jego długie włosy były zwykle splecione w warkocz i owinięte wokół głowy. Czasem rozpuszczał je na plecach, co podkreślało jeszcze bardziej jego i tak już kobiece rysy, a przy innej okazji splatał je w kok na czubku głowo jak jogin.
Podczas gdy w Rinkingpong Dudjom Rimpocze zdawał się doświadczać wewnątrz i na zewnątrz najgłębszego z możliwych spokoju, to podczas inicjacji w swej rezydencji Madhaw Nikundż odnosiło się wrażenie, jakby samo życie dostarczało mu ogromnej radości. Była to radość nie mająca nic wspólnego z pożądaniem czy przywiązaniem, lecz czysto duchowa emocja mająca swoje źródło w głębokim wglądzie w ostateczną prawdę o życiu. Można byłoby go wręcz porównać do wielkiego oceanu, którego głębia była całkowicie spokojna, ale na którego powierzchni tańczyły i lśniły w słońcu niezliczone drobne fale.