Nauczyciele buddyjscy - cz.4

Nauczyciele Sangharakszity - Kaczu Rimpocze

„Kaczu Rimpocze był tzw. odrodzonym lamą, czyli tulku i prawdopodobnie pochodził z południowego Tybetu. Kiedy go spotkałem, był opatem Gompy Pema-Jangce w Sikkimie, królewskiego klasztoru, który odprawiało wszelkie buddyjskie ceremonie na potrzeby Maharadży [władcy] Sikkimu.”

„Po raz pierwszy usłyszałem o Rimpocze od bardzo ekscentrycznej Francuzki, która została mniszką buddyjską. Nazywaliśmy ją Ani-la. Została wyświęcona na mniszkę przez Dhardo Rimpocze, ale nie była z niego zadowolona, bo (jej zdaniem), nie nauczał jej wystarczająco szybko. Ani-la opowiedziała mi, w jaki sposób doszło do jej spotkania z Kaczu Rimpocze.”

„Wędrowała w dżungli w stanie głębokiego wzburzenia, kiedy nagle dotarła do polany. Na polanie siedział mnich, lama. Jako że nie była zadowolona z Dhardo Rimpocze, pomyślała sobie: „O, nowy guru, wspaniale!”. Ani-la podeszła i ponieważ władała tybetańskim, nawiązałą z nim rozmowę. On wyjaśnił, że jest nowym opatem Gompy Pema-Jangce, że właśnie dotarł tu z Tybetu, żeby objąć opactwo, ale że zgodnie z tybetańskim zwyczajem, ma przekroczyć bramy klasztoru w ustalony pomyślny dzień. Ten dzień jeszcze nie nadszedł więc medytował na polanie w dżungli czekając, aż nadejdzie czas na jego oficjalne przybycie. Zaspokoiwszy ciekawość Ani-la Rimpocze chciał naturalnie zaspokoić także swoją, jako że biała kobieta w stroju mniszki była niewątpliwie ostatnią osobą jakiej oczekiwał w porośniętych lasami górach zachodniego Sikkimu. Ani-la wyjaśniła, że jest getsulma czyli mniszką w nowicjacie. Kto ją wyświęcił na mniszkę? Dhardo Rimpocze, odrodzony lama z tradycji Gelug mieszkający w Kalimpong. Jaką sadhanę czyli praktykę medytacyjną robi? Wizualizację Mandziughoszy (bodhisatwy mądrości „przemawiającego słodkim głosem”). Dotąd pytania Rimpocze nie odbiegały od normy, ale w tym momencie wyraz twarzy lamy zmienił się nagle.”

„Nie”, powiedział surowo, choć nie bez życzliwości, „nie robisz praktyki Mandziughoszy już od sześciu miesięcy.”

„Te słowa speszyły Ani-la. Miał rację. Ze złości na Dhardo Rimpocze przestała robić praktykę, którą jej przekazał w czasie wyświęcenia. Ten lama musiał odczytać to w jej myślach. To znaczy, że to prawdziwy lama, pomyślała Ani-la i zdecydowała się podążać za nim. W wyniku tego spotkania Ani-la przebywała jakiś czas w Gompie Pemajangce pod okiem lamy i otrzymała od niego różne nauki.”

„Niedługo po tym, jak usłyszałem opowieść rozentuzjazmowanej Francuzki o spotkaniu ze swoim nowym guru, Kaczu Rimpocze odwiedził Kalimpong i sam miałem szansę się z nim spotkać. Niestety nic nie pamiętam z tego pierwszego spotkania. Mam jednak żywe wspomnienia z naszego drugiego spotkania, a także jak do niego doszło. W tym czasie znałem się z parą Amerykanów, Simmons i Marcia Roof, którzy spędzali gorącą porę roku w chłodniejszej atmosferze Kalimpongu. Simmons był pastorem kościoła unickiego i przebywał w Indiach na urlopie badawczym. Zbierał materiał na książkę o praktyce duchowej i w związku z tym zależało mu na spotkaniu jak największej liczby osób praktykujących na ścieżce duchowej. Kiedy zrelacjonowałem Simmonsowi opowieść Ani-la dodając, że lama właśnie wybiera się z drugą wizytą do Kalimpongu, on i Marcia gorąco mnie poprosili, żebym ich umówił z Rimpocze. Stąd zaprosiłem Kaczu Rimpocze na lunch i po upływie dnia lub dwóch, moi amerykańscy przyjaciele znaleźli się twarzą w twarz z pierwszym w ich życiu tybetańskim lamą.”

„Kaczu Rimpocze musiał mieć wtedy około czterdziestki. Wesoły, bezpośredni i prostolinijny, zupełnie nie sprawiał wrażenia człowieka władającego jakimikolwiek nadprzyrodzonymi mocami. Nie ulegało jednak wątpliwości, że był bardzo uczony i podczas lunczu jak i po nim Simmons zasypał go różnorakimi pytaniami z moją pomocą jako tłumacza z angielskiego na nepalski i odwrotnie. W miarę pogłębiającej się dyskusji pytania Simmonsa stawały się coraz bardziej zawiłe. Wszystkie odpowiedzi Rimpocze jak i jego dodatkowe wyjaśnienia, były zrozumiałe i na temat, szczególnie kiedy pytania dotyczyły medytacji i było wyraźnie widać, że posiadał ogromne doświadczenie w tym zakresie. Co jakiś czas pytania i odpowiedzi następowały po sobie z taką prędkością, ze nie nadążałem z tłumaczeniem. W końcu, kiedy Simmons zadał skomplikowane filozoficzne pytanie o naturę Nirwany, zauważyłem, że Rimpocze zaczął odpowiadać nie czekając na moje tłumaczenie. Jego odpowiedź nie odnosiła się do słów zawartych w pytaniu, w języku, którego nie rozumiał, lecz do myśli (a może także do uczuć), z których to pytanie wyrosło, a które jak się wydawało, był w stanie pojąć bezpośrednio bez potrzeby słów. Z jakiegoś powodu Simmons nie zwrócił na to uwagi, ale po wyjściu Kaczu Rimpocze i on i Marcia wyrazili głębokie zadowolenie ze spotkania, które przerosło ich wszelkie oczekiwania.”

 

Leave a comment

Comments are closed.