Od 1988 rozpowszechniany jest w internecie (i rozsyłany czasem pocztą w Anglii) dokument nazwany przez jego autorów lub autora ,,FWBO files”. Wylicza on szczegółowo wiele różnych oskarżeń pod adresem Przyjaciół zachodniej wspólnoty buddyjskiej.

Trudno byłoby udzielić równie szczegółowej odpowiedzi tutaj na wszystkie zarzuty. Osoby zainteresowane i znające angielski mogą znaleźć taką pełną odpowiedź po angielsku tutaj lub skontaktować się z nami, jeśli chcą odpowiedzi na konkretne pytania. Uważamy, że w podobnej atmosferze podejrzeń najlepiej jest wyłożyć wszystkie pytania i strachy na stół, tak by można było o nich otwarcie rozmawiać. Ponieważ jednak nie każdy ma możliwość czy ochotę na bezpośredni kontakt z ludźmi praktykującymi z Przyjaciółmi poniżej ustosunkowaliśmy się pokrótce do głównych wątków tego dokumentu.

Na początek trzeba jednak zauważyć, że kilka faktów utrudnia szczerą i rzeczową dyskusję na temat naszego ruchu z autorami.

Po pierwsze autor (lub autorzy) publikują za każdym razem dokument anonimowo. Trudno rozmawia się z kimś, kto strzela zatrutymi strzałami z ukrycia.

Dodatkowo utrudnia dyskusję fakt, iż autor lub ludzie z nim związani dali Przyjaciołom w pewnym momencie do zrozumienia, że byliby skłonni zamknąć stronę internetową, którą prowadzili w zamian za dużą sumę pieniędzy (osoba odpowiedzialna w naszym ruchu za kontakt z prasą odrzuciła tę ofertę). Trudno więc ufać w szczerość ich intencji.

Celem całego przedsięwzięcia wydaje się być chęć zaszkodzenia Sangharakszicie i zniszczenia reputacji Przyjaciół Zachodniej Wspólnoty Buddyjskiej. W korespondencji z członkiem Zachodniej wspólnoty buddyjskiej osoba pomagająca rozpowszechniać dokument w internecie przyznała zresztą, że jej głównym celem jest ,,zniszczenie” (,,smashing”) Przyjaciół. Czytając trudno też oprzeć się skojarzeniu, że dokument  jest napisany stylem bliskim brukowym wydawnictwom (tzn. sprytnie manipulującym słowami, by stworzyć negatywne wrażenie, mimo iż nie są one udokumentowane).

Staramy się być otwarci na dyskusję i krytykę nie chcemy więc, żeby poniższa odpowiedź zabrzmiała, jakbyśmy uważali, że nasz ruch jest nieskazitelnym rycerzem na białym koniu – ponad wszelką krytykę i bezbłędnym.

Stwierdzamy jednak, że większość zarzutów „FWBO Files” jest fikcją. Mimo iż autor usiłuje stworzyć wrażenie, że dokument ten jest efektem żmudnej pracy, to jego lektura pokazuje, że większość zarzutów opiera się na plotkach i zniekształceniu faktów. Dokument sugeruje na przykład, że Sangharakszita nie jest buddystą i że historia jego życia została zmyślona. W rzeczywistości życie Sangharakszity jest dobrze udokumentowane w rozlicznych niezależnych publikacjach nie mających nic wspólnego z naszym ruchem.

Autor przedstawiając nauki Sangharakszity pomija najważniejsze jego aspekty, być może nie będąc w stanie znaleźć w nich żadnych powodów do krytyki. Dopuszcza się natomiast fałszywych interpretacji, nieprawidłowych cytatów oraz wyjmuje słowa z kontekstu.

W dokumencie zarzuca się Sangharakszicie kontakty seksualne w Indiach oraz w buddyjskiej wiharze w londyńskiej dzielnicy Hampstead (Hampstead Buddhist Vihara) w latach 50-tych i 60-tych. Sangharakszita odrzuca te zarzuty. Rzekome dowody opierają się na starych plotkach, często rozpowszechnianych anonimowo, z których autorzy zresztą w międzyczasie się częściowo się już wycofali.

Po założeniu Zachodniej Wspólnoty Buddyjskiej w 1967 roku Sangharakszita rzeczywiście miał kontakty homoseksualne z niektórymi swoimi uczniami, z czym nigdy się nie krył. Wspólnota nie jest zakonem i nie obowiązuje w niej celibat, nie uważa się też, że homoseksualizm jest czymś gorszym (ani lepszym) od innych kontaktów seksualnych. Sangharakszita sprowadził tym na siebie w późniejszych latach wiele krytyki, którą autor artykułu częściowo powtarza.

Warto zauważyć, iż w naszej wspólnocie dyskutowano na ten temat szeroko. Ze względu na różnorodność opinii i ocen etycznego wymiaru seksualnych kontaktów Sangharakszity i eksperymentów w Przyjaciołach Zachodniej Wspólnoty Buddyjskiej nie jesteśmy w stanie ich tu przytoczyć – każdy powinien spróbować sobie – na ile to możliwe – wyrobić własne zdanie. Dla osób znających angielski godny polecenia jest otwarte dla gości forum http://discussion.fwbo.org/ w którym członkowie i sympatycy Przyjaciół dyskutują na różne tematy, włącznie z tymi kontrowersyjnymi, bynajmniej nie bezkrytycznie. Niektóre osoby same przyznają, że popełniły (czy popełniono) w przeszłości błędy.

Warto pamiętać, że nasza tradycja powstała w dużej mierze na fali fermentu lat 60-tych i 70-tych w Wielkiej Brytanii. Jak wiadomo, był to na Zachodzie czas eksperymentów w różnych obszarach życia – wolności seksualnej, eksperymentowania z ograniczeniami umysłu, z relacjami z innymi ludźmi itd. Na tej fali powstały np tzw komuny (communities), gdzie często ludzie praktykujący mieszkali razem, a także wiele firm, które dawały środki zarabiania buddystom. Wiele z tych eksperymentów doprowadziło więc do nowych form praktykowania buddyzmu. Nie wszystkie jednak powiodły się i niektóre trzeba było uznać za ślepą uliczkę.

Na przykład w połowie lat 80-tych doświadczenie podobno wykazało, że łączenie związków duchowych i seksualnych stwarzało więcej niebezpieczeństw niż przynosiło korzyści. Zaprzestano więc tej praktyki. Mimo iż w niektórych przypadkach seks podobno pozytywnie wpływał na przyjaźń, to w innych prowadził do zamieszania lub wręcz wyrządzał szkodę.

Kolejnym zarzutem autorów jest podważenie prawa Sangharakszity do nauczania Buddyzmu i Przyjaciół Zachodniej Wspólnoty Buddyjskiej jako prawdziwej tradycji buddyjskiej. Krytyka ta opiera się na fundamentalistycznym przekonaniu, że legitymację taką mogą wystawić jedynie już istniejące władze religijne. Jesteśmy tutaj odmiennego zdania. Uważamy, że esencją tradycji buddyjskiej i praktyki (jakiejkolwiek jego szkoły) jest 1) przywiązanie do wartości jakie symbolizuje Budda, Dharma i Sangha, 2) efektywna praktyka buddyzmu. W związku z tym, że buddyzm dopiero stosunkowo niedawno zawitał w naszej części świata, dostrzegamy potrzebę ogólnobuddyjskiej debaty na temat kryteriów wg których tradycja buddyjska jest lub nie jest autentyczna. Jesteśmy jednak zdania, że sekciarskie podejście autorów „FWBO Files” nie przyczynia się do takiej debaty.

Niezależnie od tego jakie mamy zdanie na temat powyższego sporu, Sangharakszita miał bliskie kontakty i pobierał nauki u wielu uznanych tradycyjnych nauczycieli buddyjskich (np. Dilgo Khyentse Rimpoche, Jamyang Khyentse Rimpoche, Dudjom Rimpoche, Dhardo Rimpoche, Kachu Rimpoche, Chatrul Sangye Dorje, Yogi Chen itd). Sangharakszita jest nadal w bliskim kontakcie z Chattrulem Rinpocze, który jest jedynym jeszcze żyjącym z jego nauczycieli. Nauczyciele tacy, jak Chattrul Rinpocze, Kachu Rimpoche i Dhardo Rimpoche zawsze wspierali go jako nauczyciela na Zachodzie oraz wspólnotę, którą stworzył, a Dhardo Rimpoche spytany kiedyś, dlaczego nie naucza na Zachodzie, odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ jest tam już Sangharakszita. Wszystko to jest udokumentowane przez źródła niezależne np:

http://www.rigpawiki.org/index.php?title=Students_of_Jamyang_Khyentse_Ch%C3%B6kyi_Lodr%C3%B6

(lista uczniów Jamyanga Khyentse Rinpoche włącznie z Sangharakszitą) oraz:

http://www.shabkar.org/teachers/tibetanbuddhism/sangharakshita.htm

W dokumencie nie podejmuje się próby zozumienia ani Sangharakszity, ani Przyjaciół w świetle celów, które staramy się zrealizować – wykształcić buddyzm w formie wiernej całej tradycji buddyjskiej, a jednocześnie adekwatnej do panujących dzisiaj warunków. Jest to tradycyjne podejście, ponieważ buddyzm zawsze adaptował się do nowych sytuacji. Autor wydaje się jednak być bardzo wrogo nastawiony do Przyjaciół jako nowej formy buddyzmu, zróżnicowanej i cały czas w znajdującej się procesie rozwoju.